wtorek, 31 marca 2026

Przebudzenie

Czekanie na wiosnę

jest topnieniem

lęków i słabości,

jasną poświatą

w tępej głowie,

a w rozrachunku

zadośćuczynieniem.


Czekanie na wiosnę

jest drgającą struną

aż do łez wzruszenia

i szeptem nadziei

w milczącej pustce.


Czekanie na wiosnę

to ciągłe kukanie

w zegary życia,

aż do pobudki.


To znajomy klekot,

zwiastujący powrót

i pierwszy, kwitnący

pierwiosnek.


-iśka-





Pomiędzy winą a ciszą

czasami dobrze — nie inaczej —

posiedzieć w ciemni swego ego,

przytulić się do zimnej ściany,

popłakać sobie na całego.


i w głębokości własnej ciszy

odnaleźć prawdę — tę o sobie,

i tam się jednać, i żałować,

by nie być pobielanym grobem.


-iśka-




Patrząc na krzyż

tak bardzo potrzeba nadziei,

by zobaczyć światełko w tunelu,

bo tam, gdzie puszy się mrok,

zapada ciemność.


tyle na świecie rozpaczy,

smutku i waśni,

a jednak, patrząc na krzyż,

wierzę w miłość.


zaczynam od początku,

nowy rozdział,

chociaż droga wąska i kręta,

trzeba mi nią stale kroczyć.


przemierzając góry i doliny,

mogę się potykać, upadać i podnosić.


na pewno znajdę cel

tej wędrówki, bo,

patrząc na krzyż,

wierzę w miłość.


tak, Panie – objąłeś cały świat

i przygarnąłeś do siebie,

konając za każdego z nas.

a my — czy nauczymy się kochać…?


jesteśmy jak ziarenka,

które wiatr zasiewa,

tak naprawdę świat jest taki,

jakim go uczynimy sami.


już tu, na ziemi,

możemy dotykać nieba,

jeśli tylko spojrzę na krzyż

i uwierzę w miłość.


-iśka-





Pod ciężarem dnia

są takie dni,

które pustoszą moją ziemię,

odwracam się wtedy plecami

do świata.


w sercu jeszcze

gorący żal,

a szara codzienność

odziera mnie z nadziei.


na próżno

stawiam żagle,

więc już wiem,

jak smakuje życie.


ocieram pot z czoła,

zaglądam w lustro,

które uwypukla

każdą moją troskę.


trudno się pogodzić z losem,

więc jak Cyrenejczyk,

z grymasem na ustach,

dźwigam belkę.


-iśka-




wtorek, 24 marca 2026

Wierność Matki

Nie musiała rozumieć,

była cicha i wierna do końca —

Matka Boleściwa,

darowana nam z krzyża.


A kiedy trzymała,

z łzami w oczach,

zmaltretowane ciało

swego syna,


nosiła w sobie nadzieję

na najpiękniejszy początek.


Serce Mateńki,

na wskroś mieczem

siedmiu boleści przeszyte,

tuli do piersi

najcudowniejszą miłość.


Wzruszeniem rozbraja

obojętnych na nią —

dziś Pieta w Bazylice św. Piotra

przenika ludzkie serca.


Nie jesteśmy sierotami,

błąkającymi się bez końca —

możemy być dziećmi Matki,

która rozumie i kocha.


Nie ustaje w poszukiwaniu

tych, którzy zagubili drogę,

i prowadzi do swego Syna —

do życiodajnego źródła.


Bijące dwa serca

to obietnica

Bożego Miłosierdzia

nad nami, grzesznikami.


Ktoś o drobnych rączkach

zerwał dla Matuli Świętej

bukiecik stokrotek —

bądźmy czasem jak ta dziecina.


Nie trzeba wiele mówić,

lecz kochać i tulić się do niej,

bo w jej objęciach

każdy ma swoje miejsce.


-iśka-





Ty wciąż kochasz

Zdrada boli na wskroś —

Ty wiesz najlepiej, Panie,

a mimo to wybaczasz.


Gdyby Judasz chciał powrócić,

wystarczyłby jeden wątły krok

ku Twojej miłości.


Ty wiesz o nas wszystko,

bo na Ostatniej Wieczerzy

widziałeś zdradę w oczach.


Dziś, tak samo jak wtedy,

niewierność puszy się

w wielu sercach

za marne srebrniki.


Tyle rozbitków

i modlitw zroszonych łzami —

a Ty nie skarżysz się,

kochasz nadal,

bez winy,

bez skazy.


Milczysz,

gdy Judaszów przybywa,

i zrywasz kajdany

ludzkich bied i grzechów.


Ty zawsze kochasz

jak winny krzew,

z którego wciąż

czerpiemy życie.


-iśka-




środa, 11 marca 2026

Smak ciszy

Zbyt rzadko dotykamy ciszy,

a ona, jak łaskawa pani,

przenika między palcami.


Już o brzasku

wymyśla pejzaże

z paletą wielobarwną w ręku.


Subtelna czarodziejka

zwiastuje uśmiech wiosny –

pomarańczowe słońce

topi resztki lodu.


W ogrodzie przebiśniegi

rozchylają płatki.


Gdzieś tam różowieje

nieba skrawek,

a czubki drzew kołyszą się ku obłokom.


Na polu tańczą żurawie

w złotych promieniach słońca.


I jeszcze ta cisza tkliwa

zdumiewa prostotą,

jakby ktoś cicho, jak anioł,

rozwieszał prośby jak pranie –


które serce wymyśla,

nie wiadomo po co.

Może ktoś bliski otrze łzę,

przytuli, zrozumie.


Wtedy zniknie wczorajszy ból,

a świat otworzy

na oścież kolejne drzwi.


Bo w ciszy jest sens –

to magiczna chwila,

która zamienia co złe w słodycz.


-iśka-







poniedziałek, 9 marca 2026

Kobiety i kobietki

ona czasem dźwiga

cały świat na głowie

zapomina,

że Herkulesem nie jest


a kiedy płyną po policzkach łzy

mówi, że to ze szczęścia


twardzielka

pręży muskuły

i już nie pamięta,

co to znaczy

wziąć ją w ramiona


lecz jest i taka,

która dzieli wszystko na pół

delikatna jak fiołek

rozumie, że jest kruchą istotką


albo taka,

która tupie nogą

i roznieca dąsy


są też kobietki,

które nie dowierzają,

że są piękne

wciąż poprawiając urodę,

siedzą całymi dniami w lustrach


ale czy są jeszcze mężczyźni,

którzy będą o nie zabiegać,

by nie musiały nic udowadniać światu

i pozostać tą kruchą istotką


po to, by nie uschła

ze smutku

i nie musiała

udawać, że nie potrzebuje

adorowania ukochanego,

który dziś często

cierpi na amnezję


wszak kobieta

to skarb

w dłoni silnego mężczyzny,

który będzie dbał,

przynosił czasem róże,

kochał i szanował


-iśka-






 

środa, 4 marca 2026

A gdy zatęsknisz

Przez chaos upartych myśli –

powolne obumieranie.

Chwieje się cały świat,

do jutra jeszcze daleko.


Przez mękę aż po krzyż

ktoś kupił dobroć za grosze,

do raju dostał się Łotr.


Bóg w dłoni trzymał wiatr.


-iśka-




W jedności siła

Potrzebujemy siebie nawzajem,

tak niepozornie, bez zbędnych słów.

Jakże niezwykła jest zwyczajność –

szara codzienność przekracza

granice miłowania.


Siła ofiarowania każdego dnia

to wynik małych cudów,

w harmonii wzajemnej.

Jesteśmy na siebie skazani

aż do świtu i owocowania.


Razem możemy więcej znieść,

bo miłość cierpliwa jest.


-iśka-




wtorek, 3 marca 2026

Wizje świata

Pogodzeni z losem

mają jasne twarze;

w ich oczach

oddbija się pogodne niebo.


Ci, których życiem

rządzi pieniądz,

za garść srebrników

chcą kupić drugą młodość.


Jedni cieszą się z drobnostek,

a inni rzucają się z motyką na słońce

i tam dobijają targu.

Ale czy warto…?


Nastała nowa era,

w niej moda na kult siebie;

przez pychę tego żywota

tak łatwo zapominamy o wartościach.


Karmimy się codziennie

tym, co serwuje świat,

przeglądając bogaty katalog

mody na sukces.


Tylko czas płynie

jakby szybciej,

i czasu coraz mniej

by kochać.


-iśka-




Zanim coś powiesz

koloryzujemy słowa,

często skrywamy prawdę,

aby nie nadłamać niczyich skrzydeł.


szczerość nie zawsze popłaca,

zasznuruj więc usta

złotym milczeniem.


bądź tak delikatny,

aby nie rozbić

ludzkich marzeń o kamień.


bo i dla ciebie

zaćmi się horyzont,

gdy wspinać się będziesz coraz wyżej.


więc zanim coś powiesz,

ugryź się w język

albo włóż w usta knebel.


-iśka-




Za głosem serca

Wznosić góry nad upadek Ikara. Mieć na sobie różowe okulary

i z nadzieją niezłomną się zmierzyć, daj mi Boże smak prawdziwej wiary.


Jestem tylko ziarenkiem piasku, tam gdzie wydmy pustynne się wznoszą,

albo trzciną na wietrze bujaną, gdy moje wargi nie wiedzą o co proszą.


Czemu rzeźbisz mi duszę boleśnie? Serce krwawi, gdy zaskoczy trwoga.

Po omacku prowadzisz bezpiecznie, choć niełatwa jest wcale ta droga.


Bunt się wzmaga wbrew Twojej woli. Legły w gruzach wszystkie plany marzenia.

Wymyśliłam innego Cię Boże i się dla mnie nie próbuj zmieniać.


Po co w ogóle serca nam biją? Na co wieżom jest czas i godzina?

Rytmem płynie znajoma muzyka, upomina się kara i wina.


Zdążę jeszcze nacieszyć oczy. Każesz Tobie ufać mój Boże.

Zdejmiesz brzemię nędzy i grzechów, gdy się zwrócę do Ciebie w pokorze.


Czasem boli nas własne sumienie, tylko prawda sercem poruszy.

Tak mi Boże czasem jest smutno, Twoja miłość łzę każdą osuszy.


Dziś na nowo powstaje Twój portret w moim sercu Tatusiu kochany.

Byłeś zawsze tak dobry i mądry a ja Tobie zadawałam rany.


Świat się zmienia, gdy jestem z Tobą. Już inaczej wszystko wygląda.

Dziś nadzieja zielony ma kolor, znikła lista wymyślanych żądań.


Ty mi Ojcze za wszystko wystarczasz. Dajesz siłę i to co potrzeba.

Dzięki za to, że mnie wybawiłeś, przybliżyłeś moją duszę do nieba.


Czasu cofnąć nie można niestety, jednak nowy rozdział się pisze.

Dzisiaj wiem co jest najważniejsze, to Twój głos chcę w sercu usłyszeć.


-iśka-




Z blaskiem dnia

Jest tyle piękna

w czułym spojrzeniu i słowie,

gdy życzliwością

otwiera się serce –

to jakby nosić

skrawek w sobie nieba

i dzielić się tym,

co najlepsze.


czasem jednak

milkną uczucia,

w oczach chłód –

twarz w smutku się skrywa.

Serce karmione życia ułudą,

własne ego

duszę porywa.


więc dla kogo

są wschody słońca,

jasne niebo,

rozgrzane czerwienią,

i te noce spokojne pod strzechą,

co w miliardach gwiazd się mienią?


daj nam, Ojcze Niebieski, 

zwyciężyć nad bólem

i własną słabością;

zabierz wszystko,

co nie jest z Ciebie,

i przyozdabiaj nas

tylko miłością.


niechaj oczy nasze

uśmiechną się do tych chwil,

co płyną o świcie,

i daj nam, Boże,

radość zachwytu,

byśmy najpełniej

pokochali to życie.


-iśka-




Z nadzieją w sercu

Na zgliszczach i popiołach

można wznieść

całkiem nowy gmach.


Tak, i kiedy sypie się życie,

nie rozpaczaj, bo można mieć

lepsze wizje.


W niepamięć rzucam

to, co ściągało nieraz w dół

i raniło mi serce.


Wytrwać w przeciwnościach losu

z nutką optymizmu –

iść przez świat nam trzeba.


Prawda nieraz wyzwala

od ślepoty serca

i budzi nowe nadzieje.


Jak ptak, który

rozpościera skrzydła,

będę się wznosić ponad szczyty gór,


aby tam, w zakamarkach dnia,

w blasku słońca

utkać nową, lepszą rzeczywistość.


Śnić na jawie

o słodkich migdałach

przyprawia mnie o mdłości.


Trzeba wyrwać się z marazmu

i już o poranku

zaszczepiać dobre myśli,


bo to, co zasieję,

wróci do mnie na pewno

ze zdwojoną siłą.


Więc nie chcę, abyś

i ty przegrał życie,

przeklinając bezczelnie swój los.


-iśka-




Zagubieni

Jesteśmy suchotnikami

w czasie i przestrzeni,

oczyma utkwionymi

w kolorowe plazmy.


Na dzień dobry –

kilka politycznych plotek

i jakiś mierny dowcip

o tym, co zrobiłby Jaś.


Błądzimy jak dzieci we mgle,

uśpiona czujność

odbiera nieraz rozum

i stajemy się jak

głupie panny,

którym zabrakło oliwy.


-iśka-




Zaczerpnąć radość dziecka

Dobrze przyglądać się dzieciom

i uczyć się od nich potrzeby

swobody, radości, uśmiechu,

by dotknąć sercem do nieba.


Zanim wtopisz się w ramy

sztywnych, ponurych reguł,

przypomnij w sobie to dziecko,

rozwiej nad sobą chmury.


To prawda – czas nas szlifuje,

rzeźbi zmarszczki na twarzy,

jednak serce wciąż młode

ciągle chce kochać i marzyć.


Podążyć za głosem serca

to coraz dojrzalej kochać,

rozumieć wszystko inaczej,

czasem jak dziecko szlochać.


I jak to ono rozumie,

cieszyć się, tęsknić, wybaczać,

może cię czasem rozśmieszy,

kiedy się będzie przewracać.


Spojrzeć na dziecięce buzie –

ile w nich wiary, ufności…

W takich bezbronnych duszyczkach

odnajdziesz sens Bożej miłości.


-iśka-




Zwolnij proszę

Czas wcale nie pędzi,

to my jesteśmy zbyt prędcy,

mamy wszystkiego po łokcie.


Głowa jak wielki kwadrat,

od trosk, niepokoju

i natłoku myśli.


I tak, na pełnych obrotach,

gnamy do przodu,

tocząc jak Syzyf głaz pod górę.


Można inaczej,

ale czy potrafię zwolnić tempo,

by świat ze mną się zatrzymał…?


Bo szkoda by było

zejść na zawał,

nie oddychając pełnią życia.


-iśka-




Rozsypane pragnienia

Jest tyle natchnień w ludzkiej duszy, co nie zdążyły zaowocować życie z pasją jest jak para kaloszy — można tańczyć w deszczu i robić to, co...