poniedziałek, 28 lipca 2025

Szept poranka

lubię złociste poranki,

zroszoną trawę,

co lśni w promieniach słońca


te wymalowane wschody

nad chabrową łąką

i klucze żurawi w locie


dzień wstaje jak muśnięcie skrzydeł anioła,

lazurowe niebo płonie purpurami,

a po nim mkną zaróżowione obłoki,

wysmagane wiatrem


spacerując w półcieniu akacji,

rześkie powietrze

budzi każdą cząstkę mojego ciała


zbliżam się do parku —

tam trzy rude wiewiórki

tańczą zwinne po dębie


na ławce siedzi staruszka,

karmiąca stado gołębi,

uśmiecha się lekko do świata


dla takich chwil chce się żyć, bo

każde westchnienie lata

jest jak złota myśl Boga,

darowana nam już o świcie.


-iśka-




poniedziałek, 21 lipca 2025

Jeszcze jest czas

są tacy ludzie

co stale krążą wokół

własnej osi

jakby zapomnieli

że idziemy drogą


egocentryczni tak

odwróceni do innych plecami

zastygli w swej chwale


to co powierzchowne

stało się ich bożkiem

stroją próżne miny

sycąc się sami sobą


i tam na piedestale

obnoszą się z wysoka

patrząc z góry na świat

który ściele im się do stóp


nie znają prawdy o swym sercu

co z dnia na dzień zamiera

pokrywając się twardą powłoką


jeszcze jest czas na przemianę

potrzeba tylko ruszyć

krok naprzód

przerywając spiralę samouwielbienia


-iśka-






Tak niewiele potrzeba

pomimo przeciwności losu

nie walczę z wiatrakami

godzę się na dziś


odizolowany od świata

stąpam po suchym piasku

aż do zachodu słońca


wierzę że odnajdę siebie

w perspektywie jutra

w nadziei którą bezlitośnie tkam


bo gdzieś tam w oddali

jest moje El Dorado

obietnica na spełnienie szczęścia


w samotni choć obok siebie

za ziarnko wiary

tworzymy lepszą wizję świata


już wiem że pomimo trudnych walk

jest szansa na ocalenie

naszych marzeń z popiołów


-iśka-




Tam na końcu drogi

kiedy serce nazbyt

przylega do świata

a oczy toną

w zachwycie

wtedy ludzkie pragnienia

sięgają zenitu


lepiej jest wtedy

sercem przylgnąć

do krzyża

i w ciszy złotego poranka

trwać w zadumie

aby odnaleźć cel jedyny


nie jest łatwo

odbić się od dna

aby wypłynąć na głębię

dlatego o świcie

potrzeba się rzucić

w Boskie ramiona


nie chcę być

sam sobie sterem i okrętem

bo wiem że nie dopłynę

do właściwego portu

i że Ciebie

tam nie odnajdę Boże


jak wartka rzeka

zmierza do morza

tak i ja wierzę

że na końcu drogi

spocznę w ogromie

Twojej Ojcowskiej Miłości


-iśka-




Udając twardziela

odgrodzony kolczastym drutem

od reszty otoczenia

a przecież-

pod maską groźnego wilka

kryje się tylko ludzka słabość


w poranionym wnętrzu

przeraźliwie jęczy dusza

jest więźniem przeszłości


kiedy życie rozpadało się na kawałki

w szklaneczce brandy szukał pocieszenia


spragniony odrobiny czułości

zrozumienia...

chciałby ujrzeć dla siebie

światełko w tunelu


ale póki co szczerzy kły

udając twardziela

po swojemu bierze życie za rogi


upadek jest nieuchronny

jedynie miłość która jest gotowa

oddać życie

ocala od nieszczęścia


-iśka-


Miłość rozbija okowy samotności. Andre Maurois



Odkrywając piękno

 nauczyłam się nikogo nie skreślać

i odnajdywać głębię uczuć

które są jak ochronna peleryna


każdy z nas jest zagadką

można szlifować piękno

dłutem prawdy


kluczem do szczęścia

jest obok drugi człowiek

który wesprze gdy nadejdzie pora


mieszka w nas dobro

musimy o tym

stale przypominać


między dobrem a złem

jest cienka granica


-iśka-



Rozsypane pragnienia

Jest tyle natchnień w ludzkiej duszy, co nie zdążyły zaowocować życie z pasją jest jak para kaloszy — można tańczyć w deszczu i robić to, co...