lubię złociste poranki,
zroszoną trawę,
co lśni w promieniach słońca
te wymalowane wschody
nad chabrową łąką
i klucze żurawi w locie
dzień wstaje jak muśnięcie skrzydeł anioła,
lazurowe niebo płonie purpurami,
a po nim mkną zaróżowione obłoki,
wysmagane wiatrem
spacerując w półcieniu akacji,
rześkie powietrze
budzi każdą cząstkę mojego ciała
zbliżam się do parku —
tam trzy rude wiewiórki
tańczą zwinne po dębie
na ławce siedzi staruszka,
karmiąca stado gołębi,
uśmiecha się lekko do świata
dla takich chwil chce się żyć, bo
każde westchnienie lata
jest jak złota myśl Boga,
darowana nam już o świcie.
-iśka-





