czwartek, 30 kwietnia 2026
poniedziałek, 27 kwietnia 2026
piątek, 24 kwietnia 2026
Wiara
Choć jestem bezsilna mam jeszcze nadzieję,
że ciepły wiaterek złe myśli rozwieje,
że porwie mą duszę pustą i zlęknioną,
nasyci i zwróci siłę utraconą.
Choć z dala dobiegła mnie nowa udręka,
ja nie chcę się bać i duszę swą nękać.
Będę się czołgać dopóty nie zdławię
tego co w sercu rośnie w wielkiej wrzawie.
Nie chcę się poddać choć nadzieja mała,
lecz jeszcze mi wiara boża pozostała.
Wiara, która iskrzy się we mnie głęboko,
żeś Ty mój Boże jesteś mą opoką.
Opoką wszelaką na serca ratunek,
aby mu dostarczyć mocniejszy ładunek.
Bym mogła się zmierzyć z losem w swej niedoli,
bym nie czuła bólu, kiedy strasznie boli.
Ty mnie Boże Święty strzeż w każdej godzinie,
dopóki me życie na ziemi przeminie.
-iśka-
poniedziałek, 20 kwietnia 2026
W zgodzie z przyrodą
Wróble lubią
trzymać się razem,
te małe cuda w szarych piórkach
wszędzie ich pełno.
Często patrzę na nie
z zachwytem,
jak ćwierkają
wśród opłotków,
gdzie zapach świeżej trawy
łączy się z ciszą poranka,
a w promieniach słońca
kąpią się w kałużach.
Teraz czuję, że bliskość siebie
to najcenniejszy dar.
Jak wróbelki,
które z radością piszą nuty dnia
niewiele potrzebują, by
poczuć wdzięczność za istnienie.
A my, ludzie,
w cichej symfonii przyrody
uczymy się oddychać
pełną piersią.
Jak poranny wiatr,
który gładzi moje włosy
niosąc ze sobą aromat
świerkowych drzew.
Choć czasem w nas głęboko
osiada cień trosk
przysłaniając błękit nieba
przyroda pamięta
jak otulić nas skrzydłami nadziei
i rozwinąć skrywane marzenia.
-iśka-
piątek, 17 kwietnia 2026
Roztargnione pragnienia
Jest tyle natchnień
w ludzkiej duszy,
co nie zdążyły zaowocować
życie z pasją
jest jak para kaloszy —
można tańczyć w deszczu
i robić to, co się kocha
świat zachłannie
pożera marzenia,
nakładając na nasze barki
belki nie do uniesienia
byliśmy odzierani z nadziei,
nieraz połamano nam skrzydła,
ale każdy dzień
uchyla drzwi do światła
więc zaczynam od nowa,
z czystą kartką — po swojemu —
spełniać życzenia
wbrew stu powodom
kocham żyć,
bo wiem, że
nie o brzęk monet chodzi,
lecz o to, by bardziej
być niż mieć.
-iśka-
Oblicze samotności
Gdy samotność puka,
przyglądam się światu.
Pośród cierni i ostów
kwitnie sasanka
na skalistym wzgórzu,
rozchyla płatki
ku słońcu.
Cudeńka dzieją się
pod niebem.
Ile opuszczonych miejsc,
gdzie rośnie kalina
albo młody dąb
zapuszcza korzenie.
Wszystko ma swoje źródło,
dlatego uczmy się cieszyć życiem.
Nie bójmy się samotności —
ma w sobie piękno.
Jest azylem
dla zbłąkanych serc —
otrzesz czyjąś łzę
i podniesiesz kogoś na duchu.
Spójrz w stronę światła —
odnajdziesz drogę.
-iśka-
czwartek, 16 kwietnia 2026
W stronę światła
W ciszy rozjaśnia się dzień,
zroszony letnią mżawką.
Promień słońca
wpadł przez okno,
rozproszył cienie smutku.
Jeszcze do wczoraj myślałam,
że jestem jak zbędny cień na ścianie,
który zapomniał, do kogo należy.
Dziś wiem, że jest inaczej.
Świat nieraz ściąga nas w dół —
jesteśmy wtedy rozbici na pół,
zamknięci w swych skorupach.
Dlaczego myślimy źle o sobie?
Zapominamy, że jesteśmy
jak ryby w wodzie,
które płyną pod prąd,
ufając nurtowi.
Bojaźliwi utykają na mieliźnie
z obawą przed głębią życia.
Prognozy bywają zmienne,
mimo to od teraz z wiarą
pokonuję każdą milę drogi.
Chcę rozkoszować się czasem
tu na ziemi,
stawiać żagle
i z wiatrem płynąć w nieznane.
-iśka-
środa, 15 kwietnia 2026
Uchwycić dzień
myśli ciężkie odpływają
wśród cieni sosen,
umyka błoga chwila.
podziwiam nie lada
spektakl cudnych ważek
nad wartkim strumykiem.
słońce promiennie
uśmiecha się do mnie,
znika każda troska we mgle.
czy to nie wspaniałe —
oddychać o wschodzie słońca
i razem z budzącą się wiosną
rozmarzyć beztrosko?
ta darowana chwila,
jak niezapominajka,
zapada w serce.
tyle minęło już podobnych poranków,
a mi wciąż inaczej
smakuje każdy świt.
dobrze jest wstać z łoża,
odprawić zniechęcenie w nicość
i z zapałem uchwycić dzień —
po to, by uczynić
lepszym dzisiaj
i zanim zapadnie zmierzch,
i rozbłysną gwiazdy,
czule utulić kogoś obok.
-iśka-
Jestem by kochać
Jestem imitacją matki
i oczkiem w głowie ojca,
splotem emocjonalnych spięć,
pomiędzy młotem a kowadłem.
Jestem karuzelą wokół swego ja,
między ziemią a niebem,
i ptakiem jestem
w zamkniętej klatce,
który zapomniał, jak latać.
Mój statek utonął —
dobrze, że ktoś rzucił
ratunkowe koło,
więc jestem
i uczę się kochać Tobą.
-iśka-
wtorek, 14 kwietnia 2026
W Jego dłoni
czy już wiesz,
że jesteś tu potrzebny,
jak wszystko inne na tym świecie…?
każda gwiazda
jest wyjątkowa,
każdy kamyk
i kwiat w ogrodzie.
może wisi nad tobą
ołowiana chmura,
albo drżysz jak osika
z niepewności jutra.
uwierz, że jesteś
w dłoni Taty z nieba.
chociaż czasem
los nas doświadcza
i jesteśmy wtedy jak ziarna
w tłoczni —
On wie, na co to wszystko.
i jeśli zawierzysz Mu się
bez granic,
On będzie po twojej stronie.
nie załamuj rąk,
nie chowaj głowy w piasek,
kiedy bije dla ciebie
co dzień serce kochającego Boga.
-iśka-
piątek, 10 kwietnia 2026
Umknęły dawne radostki
W imię czego świat
mknie jak pendolino,
a my razem z nim...?
gonimy za ułudą i blaskiem
bez sensu i celu
Szczęścia nie kupimy na targu —
ono jest w nas,
tylko oczekiwaniom powiedzmy: pas.
Zazdrośnie patrzę na dziadków —
ich życie jak cicha modlitwa,
a serca otwarte na oścież.
Mieli radosne twarze
i ciepłe dłonie.
To nic, że na stole drożdżówka
i kubek mleka,
a jednak zwyczajne smaki
najlepiej cieszyły.
Dziś ludzkie pragnienia bywają
jak wilcze głody,
pustosząc nas od środka.
Jesteśmy jak kapryśne dzieci —
bez kompasu krążymy w kółko,
ucząc się drogi
na własnych błędach,
aż w końcu nie wiemy, dokąd wracać.
-iśka-
środa, 8 kwietnia 2026
W cieniu ego
kiedy o brzasku
wschodzi słońce,
cierpkie są ludzkie dąsy
chodzimy
z bielmem na oczach,
potrącając się
o własne racje
rozum już dawno
zawładnął sercem,
a dobroć
śpi w kieszeniach
tyle w nas utkanej udręki
i niedomówień,
tyle zastygłych żalów
wychodząc z cienia,
dobrze jest spojrzeć
w pogodne niebo,
gdzie rozpierzchły się
ciemne chmury
po to, by jeszcze raz
wyciągnąć do siebie dłonie
-iśka-
wtorek, 7 kwietnia 2026
Wieczna miłość
Wiem, że miłość nie umiera,
czuję dłoń na mej skroni.
Swoje ramiona rozpościera,
smutek każdy tchem rozgoni.
Myśli złote mi rozdaje,
tajemnicy rąbek chyli.
Tak mi dobrze, gdy ją czuję,
tak mi dobrze w każdej chwili.
Noc, choć ciemną ma naturę,
kocham jej słodkie spojrzenie.
Ona patrzy na mnie czule,
w snach przynosi ukojenie.
O poranku Świtezianka
cała w pąsach się rumieni.
Wiatr kołysze cicho gałązkami,
płynie koncert wśród zieleni.
Wiem, że miłość nie umiera,
żyje echem w testamencie.
Kwitnie tam, gdzie letnia cisza
na niebieskim firmamencie.
-iśka-
Na zawsze razem
Mów do mnie szeptem z ukołysaniem,
nuć dla mnie bajki księżyca,
gdy się obudzę w jasny poranek,
będę jutrzenkę przemycać.
We lśniącej rosie, boso po trawie,
wśród cieni drzew topić troski.
Mów do mnie szeptem, aby nie spłoszyć
myśli radosnej wiosny.
Wiosny natchnionej barwami tęczy,
rozkołysanej w swym blasku.
Dotyk jej sprawia, że budzi życie
w martwych dolinach o brzasku.
Mów do mnie, miły, o swych tęsknotach,
jak mi to obiecałeś,
że już na zawsze będziemy wspólnie
przeżywać to bajanie.
Nim zgasną światła, nim gwiazdy białe
utoną na falach nieba.
Ty, mój kochany, jesteś balsamem
i więcej mi nie trzeba.
-iśka-
Kolory jesieni życia
umyka młodość
z prędkością światła,
a serce drży
za urodą.
dziś twierdzi wielu —
starość to pomyłka...
a przecież ona
jest dobrodziejką samą,
przytula wnuki,
cieszy się ich dorastaniem.
jest jak parasol,
co chroni bliskich przed deszczem,
czasami da mądrą radę.
bo jesień życia
to czas owocowania
i zbiorów.
chciej pokochać staruszkę
jak siostrę,
choć przybywa zmarszczek,
serce nie musi się starzeć.
każda pora roku
ma w sobie urok,
każdy etap życia
niesie w sobie piękno.
-iśka-
niedziela, 5 kwietnia 2026
Mocni w duchu
Istnieje wewnętrzny świat,
niebiańskie Jeruzalem,
nieustannie podburzane
przez złowieszcze prognozy.
Mocni w duchu,
karmieni Bożym słowem
i Eucharystią,
wznoszą wielkie twierdze
nie do pokonania.
Królestwo Boże jest w nas —
tylko musimy się odnaleźć,
zanim jeszcze zapadnie zmrok
i uwierzyć, że Jezus żyje —
bo tylko miłość
jest wieczna...
-iśka-
czwartek, 2 kwietnia 2026
Miłość ogarnia wszystkich
a kiedy, Panie, rzekłeś:
„wykonało się”,
ciemność ogarnęła ziemię
i nagle w sercu coś pękło,
ludziom otwierały się oczy.
to czas nadziei dla świata,
bo niewinna krew z Golgoty
woła do otępiałych sumień,
zrywa kajdany grzechu
i daruje nowe życie.
taka miłość odwraca losy,
obejmuje z drzewa krzyża
każdego z nas —
bez skarg,
w milczeniu,
z ufnością.
nie mówmy
o nikim źle,
to czas kochania
upadłych braci,
to dla nich rozlała się łaska
i my musimy
stawić czoła,
idąc nieraz w pyle krętej drogi,
napotkanym przeszkodom,
które ranią stopy.
po to, by rzec jak On:
„wykonało się”,
to, co słuszne.
-iśka-
W objęciach chwili
Droga do serca bywa odległa, gdy zbyt mocno mój wzrok utkwi poza strefą czasu, gdzie budzą się mrzonki o sytym szczęściu. Trudno zatrzymać s...
-
nauczyłam się nikogo nie skreślać i odnajdywać głębię uczuć które są jak ochronna peleryna każdy z nas jest zagadką można szlifować piękno...
-
lubię złociste poranki, zroszoną trawę, co lśni w promieniach słońca te wymalowane wschody nad chabrową łąką i klucze żurawi w locie dzień w...
-
kiedy serce nazbyt przylega do świata a oczy toną w zachwycie wtedy ludzkie pragnienia sięgają zenitu lepiej jest wtedy sercem przylgnąć do ...














