poniedziałek, 28 lipca 2025

Szept poranka

lubię złociste poranki,

zroszoną trawę,

co lśni w promieniach słońca


te wymalowane wschody

nad chabrową łąką

i klucze żurawi w locie


dzień wstaje jak muśnięcie skrzydeł anioła,

lazurowe niebo płonie purpurami,

a po nim mkną zaróżowione obłoki,

wysmagane wiatrem


spacerując w półcieniu akacji,

rześkie powietrze

budzi każdą cząstkę mojego ciała


zbliżam się do parku —

tam trzy rude wiewiórki

tańczą zwinne po dębie


na ławce siedzi staruszka,

karmiąca stado gołębi,

uśmiecha się lekko do świata


dla takich chwil chce się żyć, bo

każde westchnienie lata

jest jak złota myśl Boga,

darowana nam już o świcie.


-iśka-




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W objęciach chwili

Droga do serca bywa odległa, gdy zbyt mocno mój wzrok utkwi poza strefą czasu, gdzie budzą się mrzonki o sytym szczęściu. Trudno zatrzymać s...