Droga do serca
bywa odległa,
gdy zbyt mocno
mój wzrok utkwi
poza strefą czasu,
gdzie budzą się mrzonki
o sytym szczęściu.
Trudno zatrzymać się
w gonitwie myśli,
by żyć tym dzisiaj,
jak na czystej kartce
zapisywać siebie
w rytmie deszczowej melodii
bijących kropel o szybę.
Zapatrzeć się, jak biegną
jedna po drugiej,
lśniące jak łzy
na moim policzku.
I nie wiem, czy roztrząsać przeszłość,
wmawiając sobie,
że dawniej piękniejsze były dni,
czy w przyszłości
układać pasjanse
z nut, które
płyną w mojej głowie.
Zapominam, że teraz,
jak otwarta księga,
czeka, by ją czytać.
W ten szary poranek
zakładam kalosze
i narzucam przeciwdeszczowy płaszcz.
Uśmiecham się do chmur,
które z wiatrem
grają w berka.
Aż chce się żyć i tańczyć.
Może nie trzeba
stale przeskakiwać siebie,
tylko objąć te chwile darowane
jak drogocenne perły
i w nich zanurzyć ciało i duszę.
-iśka-
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz