piątek, 17 kwietnia 2026

Rozsypane pragnienia

Jest tyle natchnień

w ludzkiej duszy,

co nie zdążyły zaowocować


życie z pasją

jest jak para kaloszy —

można tańczyć w deszczu

i robić to, co się kocha


świat zachłannie

pożera marzenia,

nakładając na nasze barki

belki nie do uniesienia


byliśmy odzierani z nadziei,

nieraz połamano nam skrzydła,

ale każdy dzień

uchyla drzwi do światła


więc zaczynam od nowa,

z czystą kartką — po swojemu —

spełniać życzenia


wbrew stu powodom

kocham żyć,

bo wiem, że

nie o brzęk monet chodzi,

lecz o to, by bardziej

być niż mieć.


-iśka-












 

Oblicze samotności

 Gdy samotność puka,

przyglądam się światu.


Pośród cierni i ostów

kwitnie sasanka

na skalistym wzgórzu,

rozchyla płatki

ku słońcu.


Cudeńka dzieją się

pod niebem.


Ile opuszczonych miejsc,

gdzie rośnie kalina

albo młody dąb

zapuszcza korzenie.


Wszystko ma swoje źródło,

dlatego uczmy się cieszyć życiem.


Nie bójmy się samotności —

ma w sobie piękno.


Jest azylem

dla zbłąkanych serc —

otrzesz czyjąś łzę

i podniesiesz kogoś na duchu.


Spójrz w stronę światła —

odnajdziesz drogę.


-iśka-




czwartek, 16 kwietnia 2026

W stronę światła

W ciszy rozjaśnia się dzień,
zroszony letnią mżawką.
Promień słońca
wpadł przez okno,
rozproszył cienie smutku.

Jeszcze do wczoraj myślałam,
że jestem jak zbędny cień na ścianie,
który zapomniał, do kogo należy.
Dziś wiem, że jest inaczej.

Świat nieraz ściąga nas w dół —
jesteśmy wtedy rozbici na pół,
zamknięci w swych skorupach.

Dlaczego myślimy źle o sobie?
Zapominamy, że jesteśmy
jak ryby w wodzie,
które płyną pod prąd,
ufając nurtowi.

Bojaźliwi utykają na mieliźnie
z obawą przed głębią życia.

Prognozy bywają zmienne,
mimo to od teraz z wiarą
pokonuję każdą milę drogi.

Chcę rozkoszować się czasem
tu na ziemi,
stawiać żagle

i z wiatrem płynąć w nieznane.

-iśka-






środa, 15 kwietnia 2026

Uchwycić dzień

myśli ciężkie odpływają

wśród cieni sosen,

umyka błoga chwila.


podziwiam nie lada

spektakl cudnych ważek

nad wartkim strumykiem.


słońce promiennie

uśmiecha się do mnie,

znika każda troska we mgle.


czy to nie wspaniałe —

oddychać o wschodzie słońca

i razem z budzącą się wiosną

rozmarzyć beztrosko?


ta darowana chwila,

jak niezapominajka,

zapada w serce.


tyle minęło już podobnych poranków,

a mi wciąż inaczej

smakuje każdy świt.


dobrze jest wstać z łoża,

odprawić zniechęcenie w nicość

i z zapałem uchwycić dzień —


po to, by uczynić

lepszym dzisiaj

i zanim zapadnie zmierzch,

i rozbłysną gwiazdy,

czule utulić kogoś obok.


-iśka-














 

Jestem by kochać

Jestem imitacją matki

i oczkiem w głowie ojca,

splotem emocjonalnych spięć,

pomiędzy młotem a kowadłem.


Jestem karuzelą wokół swego ja,

między ziemią a niebem,

i ptakiem jestem

w zamkniętej klatce,

który zapomniał, jak latać.


Mój statek utonął —

dobrze, że ktoś rzucił

ratunkowe koło,

więc jestem

i uczę się kochać Tobą.


-iśka-




wtorek, 14 kwietnia 2026

W Jego dłoni

czy już wiesz,

że jesteś tu potrzebny,

jak wszystko inne na tym świecie…?


każda gwiazda

jest wyjątkowa,

każdy kamyk

i kwiat w ogrodzie.


może wisi nad tobą

ołowiana chmura,

albo drżysz jak osika

z niepewności jutra.


uwierz, że jesteś

w dłoni Taty z nieba.


chociaż czasem

los nas doświadcza

i jesteśmy wtedy jak ziarna

w tłoczni —

On wie, na co to wszystko.


i jeśli zawierzysz Mu się

bez granic,

On będzie po twojej stronie.


nie załamuj rąk,

nie chowaj głowy w piasek,

kiedy bije dla ciebie

co dzień serce kochającego Boga.


-iśka-



 

piątek, 10 kwietnia 2026

Umknęły dawne radostki

W imię czego świat

mknie jak pendolino,

a my razem z nim...?


gonimy za ułudą i blaskiem

bez sensu i celu


Szczęścia nie kupimy na targu —

ono jest w nas,

tylko oczekiwaniom powiedzmy: pas.


Zazdrośnie patrzę na dziadków —

ich życie jak cicha modlitwa,

a serca otwarte na oścież.


Mieli radosne twarze

i ciepłe dłonie.


To nic, że na stole drożdżówka

i kubek mleka,

a jednak zwyczajne smaki

najlepiej cieszyły.


Dziś ludzkie pragnienia bywają

jak wilcze głody,

pustosząc nas od środka.


Jesteśmy jak kapryśne dzieci —

bez kompasu krążymy w kółko,

ucząc się drogi

na własnych błędach,

aż w końcu nie wiemy, dokąd wracać. 


-iśka-




środa, 8 kwietnia 2026

W cieniu ego

kiedy o brzasku

wschodzi słońce,

cierpkie są ludzkie dąsy


chodzimy

z bielmem na oczach,

potrącając się

o własne racje


rozum już dawno

zawładnął sercem,

a dobroć

śpi w kieszeniach


tyle w nas utkanej udręki

i niedomówień,

tyle zastygłych żalów


wychodząc z cienia,

dobrze jest spojrzeć

w pogodne niebo,

gdzie rozpierzchły się

ciemne chmury


po to, by jeszcze raz

wyciągnąć do siebie dłonie


-iśka-












wtorek, 7 kwietnia 2026

Wieczna miłość

Wiem, że miłość nie umiera,

czuję dłoń na mej skroni.

Swoje ramiona  rozpościera,

smutek każdy tchem rozgoni.


Myśli złote mi rozdaje,

tajemnicy rąbek chyli.

Tak mi dobrze, gdy ją czuję,

tak mi dobrze w każdej chwili.


Noc, choć ciemną ma naturę,

kocham jej słodkie spojrzenie.

Ona patrzy na mnie czule,

w snach przynosi ukojenie.


O poranku Świtezianka

cała w pąsach się rumieni.

Wiatr kołysze cicho gałązkami,

płynie koncert wśród zieleni.


Wiem, że miłość nie umiera,

żyje echem w testamencie.

Kwitnie tam, gdzie letnia cisza

na niebieskim firmamencie.


-iśka-




Na zawsze razem

Mów do mnie szeptem z ukołysaniem,

nuć dla mnie bajki księżyca,

gdy się obudzę w jasny poranek,

będę jutrzenkę przemycać.


We lśniącej rosie, boso po trawie,

wśród cieni drzew topić troski.

Mów do mnie szeptem, aby nie spłoszyć

myśli radosnej wiosny.


Wiosny natchnionej barwami tęczy,

rozkołysanej w swym blasku.

Dotyk jej sprawia, że budzi życie

w martwych dolinach o brzasku.


Mów do mnie, miły, o swych tęsknotach,

jak mi to obiecałeś,

że już na zawsze będziemy wspólnie

przeżywać to bajanie.


Nim zgasną światła, nim gwiazdy białe

utoną na falach nieba.

Ty, mój kochany, jesteś balsamem

i więcej mi nie trzeba.


-iśka-




Kolory jesieni życia

umyka młodość

z prędkością światła,

a serce drży

za urodą.


dziś twierdzi wielu —

starość to pomyłka...

a przecież ona 

jest dobrodziejką samą,


przytula wnuki,

cieszy się ich dorastaniem.


jest jak parasol,

co chroni bliskich przed deszczem,

czasami da mądrą radę.


bo jesień życia

to czas owocowania

i zbiorów.


chciej pokochać staruszkę

jak siostrę,

choć przybywa zmarszczek,

serce nie musi się starzeć.


każda pora roku

ma w sobie urok,

każdy etap życia

niesie w sobie piękno.


-iśka-




niedziela, 5 kwietnia 2026

Mocni w duchu

Istnieje wewnętrzny świat,

niebiańskie Jeruzalem,

nieustannie podburzane

przez złowieszcze prognozy.


Mocni w duchu,

karmieni Bożym słowem

i Eucharystią,

wznoszą wielkie twierdze

nie do pokonania.


Królestwo Boże jest w nas —

tylko musimy się odnaleźć,

zanim jeszcze zapadnie zmrok

i uwierzyć, że Jezus żyje —

bo tylko miłość

jest wieczna...


-iśka-





Rozsypane pragnienia

Jest tyle natchnień w ludzkiej duszy, co nie zdążyły zaowocować życie z pasją jest jak para kaloszy — można tańczyć w deszczu i robić to, co...