spoglądam w pejzaże,
gdzie falują łany zbóż,
jakby czesał je wiatr.
niebo się rumieni,
wysmagane różem,
spod bielutkich obłoczków wystaje.
tkliwa cisza wokoło,
i tylko trele skowronka na polu,
wśród dumnych słoneczników.
przy wschodzie słońca,
w ogrodzie, gdzie pachną piwonie,
zapominam
o rozterkach serca,
z wdzięcznością przyjmuję
każdy szept poranka,
który srebrzy się rosą na trawie.
dobrze mi tu być
i wiem, że kiedy wracam,
mam nowe siły,
by dźwignąć co przede mną.
-iśka-