myśli ciężkie odpływają
wśród cieni sosen,
umyka błoga chwila.
podziwiam nie lada
spektakl cudnych ważek
nad wartkim strumykiem.
słońce promiennie
uśmiecha się do mnie,
znika każda troska we mgle.
czy to nie wspaniałe —
oddychać o wschodzie słońca
i razem z budzącą się wiosną
rozmarzyć beztrosko?
ta darowana chwila,
jak niezapominajka,
zapada w serce.
tyle minęło już podobnych poranków,
a mi wciąż inaczej
smakuje każdy świt.
dobrze jest wstać z łoża,
odprawić zniechęcenie w nicość
i z zapałem uchwycić dzień —
po to, by uczynić
lepszym dzisiaj
i zanim zapadnie zmierzch,
i rozbłysną gwiazdy,
czule utulić kogoś obok.
-iśka-

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz