czwartek, 16 kwietnia 2026

W stronę światła

W ciszy rozjaśnia się dzień,
zroszony letnią mżawką.
Promień słońca
wpadł przez okno,
rozproszył cienie smutku.

Jeszcze do wczoraj myślałam,
że jestem jak zbędny cień na ścianie,
który zapomniał, do kogo należy.
Dziś wiem, że jest inaczej.

Świat nieraz ściąga nas w dół —
jesteśmy wtedy rozbici na pół,
zamknięci w swych skorupach.

Dlaczego myślimy źle o sobie?
Zapominamy, że jesteśmy
jak ryby w wodzie,
które płyną pod prąd,
ufając nurtowi.

Bojaźliwi utykają na mieliźnie
z obawą przed głębią życia.

Prognozy bywają zmienne,
mimo to od teraz z wiarą
pokonuję każdą milę drogi.

Chcę rozkoszować się czasem
tu na ziemi,
stawiać żagle

i z wiatrem płynąć w nieznane.

-iśka-






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Rozsypane pragnienia

Jest tyle natchnień w ludzkiej duszy, co nie zdążyły zaowocować życie z pasją jest jak para kaloszy — można tańczyć w deszczu i robić to, co...