Nie musiała rozumieć,
była cicha i wierna do końca —
Matka Boleściwa,
darowana nam z krzyża.
A kiedy trzymała,
z łzami w oczach,
zmaltretowane ciało
swego syna,
nosiła w sobie nadzieję
na najpiękniejszy początek.
Serce Mateńki,
na wskroś mieczem
siedmiu boleści przeszyte,
tuli do piersi
najcudowniejszą miłość.
Wzruszeniem rozbraja
obojętnych na nią —
dziś Pieta w Bazylice św. Piotra
przenika ludzkie serca.
Nie jesteśmy sierotami,
błąkającymi się bez końca —
możemy być dziećmi Matki,
która rozumie i kocha.
Nie ustaje w poszukiwaniu
tych, którzy zagubili drogę,
i prowadzi do swego Syna —
do życiodajnego źródła.
Bijące dwa serca
to obietnica
Bożego Miłosierdzia
nad nami, grzesznikami.
Ktoś o drobnych rączkach
zerwał dla Matuli Świętej
bukiecik stokrotek —
bądźmy czasem jak ta dziecina.
Nie trzeba wiele mówić,
lecz kochać i tulić się do niej,
bo w jej objęciach
każdy ma swoje miejsce.
-iśka-

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz