Zdrada boli na wskroś —
Ty wiesz najlepiej, Panie,
a mimo to wybaczasz.
Gdyby Judasz chciał powrócić,
wystarczyłby jeden wątły krok
ku Twojej miłości.
Ty wiesz o nas wszystko,
bo na Ostatniej Wieczerzy
widziałeś zdradę w oczach.
Dziś, tak samo jak wtedy,
niewierność puszy się
w wielu sercach
za marne srebrniki.
Tyle rozbitków
i modlitw zroszonych łzami —
a Ty nie skarżysz się,
kochasz nadal,
bez winy,
bez skazy.
Milczysz,
gdy Judaszów przybywa,
i zrywasz kajdany
ludzkich bied i grzechów.
Ty zawsze kochasz
jak winny krzew,
z którego wciąż
czerpiemy życie.
-iśka-

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz