Dobrze przyglądać się dzieciom
i uczyć się od nich potrzeby
swobody, radości, uśmiechu,
by dotknąć sercem do nieba.
Zanim wtopisz się w ramy
sztywnych, ponurych reguł,
przypomnij w sobie to dziecko,
rozwiej nad sobą chmury.
To prawda – czas nas szlifuje,
rzeźbi zmarszczki na twarzy,
jednak serce wciąż młode
ciągle chce kochać i marzyć.
Podążyć za głosem serca
to coraz dojrzalej kochać,
rozumieć wszystko inaczej,
czasem jak dziecko szlochać.
I jak to ono rozumie,
cieszyć się, tęsknić, wybaczać,
może cię czasem rozśmieszy,
kiedy się będzie przewracać.
Spojrzeć na dziecięce buzie –
ile w nich wiary, ufności…
W takich bezbronnych duszyczkach
odnajdziesz sens Bożej miłości.
-iśka-

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz