Jesteś
od świtu do nocy
moim westchnieniem,
szukam Cię
w zapachu wanilii
i smaku słodkich malin.
Jesteś tuż obok
myślą złotą przy mnie,
ramieniem
na którym mogę się wesprzeć.
Widzę Cię w oczach dziecka,
co dziwi się biedronką,
w uśmiechu sąsiadki
mijającej na schodach.
Jesteś w kroplach deszczu
i barwnej tęczy
nad moim domem,
bramą obietnic
z otwartą dłonią
która karmi.
Czasami tylko
zamykasz powieki,
gdy mizernieje
ludzka wdzięczność,
wtedy płyną łzy smutku
niebieskim Aniołom,
a potem wiatr je suszy
i jakby pociesza,
że jeszcze wrócą
zagubione owce
w Twoje progi Boże...
-iśka-
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz