wraz ze wschodem słońca
rozkwita nadzieja,
jak kwiat na pustyni,
rozchyla swe płatki
wiatr szepcze cicho
wśród drzew i liści
i śpiewa pieśń sprzed lat,
której nikt nie słyszy
tylko serce pamięta
ciepłe słowa,
czułe gesty na skroni
w trudnych chwilach —
ktoś trzymał za rękę,
był jak cichy Anioł,
siedzący przy łóżku
wstrzymywane łzy
były jak ciche dziękczynienie,
jak kryształki
lśniły w oczach
do wczoraj jeszcze
wierzyłam
w twarde łokcie,
a dziś ledwo wiem,
jak się nazywam
dobrze, że człowiek
nie jest nigdy sam
-iśka-

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz